Był Rzym, było Chamois…
A teraz - jest Kraków.
Jakoś dziwnie to brzmi, prawda? Wieczne miasto, alpejska osada a teraz Kraków. Nie mogę powiedzieć, że to tylko Kraków. W końcu historia tego miasta, wogóle udział tego miasta w historii Polski…. Eh przecież nie o historię mi chodzi.
Normalnie - z mojego punktu widzenia nie ma szans żebym poczuła się w Krakowie tak jak czułam się w Rzymie.
Nie ma szans….
Nie ma Pantheonu, nie ma Colosseo, nie ma Gio ani T.K.
Pieprze to….
Czy tak będzie już do końca? Tu źle a tam nie daje sobie rady?
To jest chore….