czerwca 21, 2007

letnie burze...

w tym roku jest ich bardzo dużo.
uwielbiam je, tak groźne a jednocześnie wogóle się ich nie boję. pamiętam te z Rzymu. kiedyś piotrek wrócił tak przemokniety ze mu sie podeszwa od butów rozwalila. skóra się rozmiękła...
te w Chamois były typowo alpejskie. robiło się czarno, jak w nocy. czasami burza była pod nami, to żadkie i bardzo piękne zjawisko. w dolinie mieli burzę a my patrzyliśmy z chmur, z nieba na nich....

wieczne miasto, osada w chmurach, królewski gród....
a burze są wszędzie...
"prawie" takie same....

Brak komentarzy: