hmmm... mam za soba bardzo interesujacy i edukujacy (nie wiem czy istnieje takie slowo...) wieczor
spedzilam go w bardzo milym towarzystwie na wieczorku karaoke...
zdalam sobie sprawe ze nadal sa jeszcze slowa, nazwy, zdania, tematy, ktore wypowiedziane na glos w moim towarzystkie powoduja u mnie napiecie wszystkich mozliwych miesni, spiecie, uklucie
w konsekwencji staje sie bezbronna, slabne....
trace swoj ostry i zawsze gotowy do ciecia jezyczek...
wiem, umiem grac i nikt o tym nie wie... ale ja wiem a w tej chwili tylko to jest najwaznniejsze!
to wlasnie ze soba musze byc w pelni szczera, to dla siebie teraz zyje... to siebie musze wyciagnac za uszy i postawic na nogi
dlatego po wczorajszym wieczorze widze ze jeszcze nie stanelam, ok dotykam paluszkami ale jeszcze duzo pracy zeby postawic cale stopy...
ale najwazniejsze ze juz wiem, ze jestem juz pewna...
warto...
warto dla siebie samej
warto...
września 03, 2004
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz