grudnia 10, 2004

WLOSI I INTERNET

Wlosi sa tacy slodcy ale to dupy wolowe jak jasny piorun. Ide do cafe z ciezka torba, podpielam sie wszystko wyjelam myszka, dysk, zasilacz, sluchawki... pupa nie dziala... wiec pakuje wszystko do torby, gramole sie na dol do recepcji z ta ciezka torba pytam sie ladnie "Pablo e qui?" a oni mi bleblelblelblelblelblelble i zrozumialam tylko ze Pablo na wakacjach... Wiec mowie ze Internet niente.... a oni bleblelblelbelblelblelbellelebb i zrozumialam tylko ze Pablo nie odbiera telefonu i ze w restauracji Mateo jest.... No wiec gramole sie z ta wielka torba na gore do restaruracji. Tu juz olalam moj wloski i mowie po angielsku... A oni ze nie to tylko Pablo moze ze mam isc do recepcji, wiec ja mowie ze Pablo na wakacjach, w recepcji bylam i jak chca zebym tam szla to mi musza zaniesc tam torbe bo ciezka...

Te baranki zamiast sie zabrac do szukania internetu to oni mi oczka puszczaja... wiec ja mowie ze tam jest taki przycisk niech nacisna to sie zrestartuje... oni ze nie ze nie moga ale jak ja wiem gdzie to moge... Mowie ok wiem ze sie nic nie stanie wiec wracam do cafe z takim smisznym malym wlochem i restarujemy... raz, drugi, trzeci... a ze to w takiej skrzynce ukryte to przylecial ciec ze srubokretem i otwiera mi zebym jeszcze sobie popatrzyla... wiec ja wszystkie kable fruuu a co... licze do 15 i mysle sobie ze ja to mam nawet we Wloszech przesraniutko czy ja tak cale zycie? 3 chlopow dookola a |a| serwerki restartuje, pod stolem huba restartuje... i jeszcze sprawdza czy pingi wracaja jezuuuuuu kochani rodzice czy ja nie przeszlam jakies operacji zmiany plci czy cos???? moze ja bylam chlopczykiem????

Przeciez takiej baby nikt nie zechce...Jak juz sie wyczolgalam to oni smyrk smyrk i uciekli...

Brak komentarzy: