lutego 06, 2006

Zauważyłam, że mam pewnego rodzaju zrywy poniedziałkowe. Że szczególnie w poniedziałki mam potrzebę pisania i opisywania moich całkiem nienormalnych myśli. W sumie czy są normalne czy nie to nie mnie oceniać. Ale patrząc na to wszystko z punktu widzenia zdrowego rozsądku - moje myśli nie są zdrowe.

Dzisiaj wszystko mi nie pasuje i wszystko jest złe, bo oczywiście chodzi o to, że nie jestem w centrum zainteresowania. Ale oczywiście nie umiem się wyłączyć i wyluzować. To jest właśnie problem, z którym walczę od kilku dni i ścinam się z rodzicami jak mi o tym przypominają. Bo sprawa ma się o tyle inaczej, że podjęłam, a dokładniej postanowiłam podjąć pewną decyzję. Otóż postanowiłam spieprzać z Chamois. Postanowiłam zacząć szukać pracy i od kwietnia wynieść się (dokładnie nie wiem gdzie).

A wszystko zaczęło się od mojej frustracji wynikającej z współpracy z Alessandro. Nie dawałam i nie daje sobie rady z tym człowiekiem. A ponieważ jak już mówiłam nie jestem w stanie wyluzować i się wogóle nim nie przejmować, doszłam do wniosku, że czas na mnie i czas na zmianę otoczenia. Gdy powiedziałam o tym rodzicom, no cóż nie byli zbytnio zdziwieni i wydaje mi się, że troszeczkę odetchnęli. Okazało się, że mają trochę pomysłów, które podobne były do moich i że oczywiście dają mi pełne wsparcie i pomoc. Nawet wydaje mi się, że się ucieszyli, że myślę o powrocie do Rzymu. No, bo prawda jest taka, że myślałam o powrocie do Rzymie. Jak moja mama mówi tam więcej się uśmiechałam. Poza tym to miasto nie jest mi obce jak np. Mediolan czy Genua, i nie boje się go tak bardzo jak zupełnie nowego miejsca. Pewien wpływ na to miał też e-mail od mojego kolegi z Rzymu Alexa, który napisał, że jego firma szuka pracownika. Oczywiście szuka go na teraz a nie na kwiecień, ale od tego listu zaczęła się nasza częsta korespondencja i długie rozmowy telefoniczne, które w oczywisty sposób włączyły we mnie tęsknotę za normalnym wielkim i otwartym światem, jakim jest Rzym.

Alexa poznałam przez przypadek. Jakimś cudem znalazłam się w jego bazie maili, którą wykorzystał do wysłania swojego cv. Ponieważ było ono dosyć łudząco podobne do mojego, napisałam mu o tym. W ten sposób zaczęliśmy korespondować już rok temu i dyskutować na tematy związane z naszym zawodem. Alexa interesuje, tak samo jak mnie, marketing w Internecie, sklepy internetowe, reklama itp. Mamy wiele ciekawych tematów do rozmowy. Ma 32 lata i jest pół Włochem z mamy i pół Węgrem z taty. W sumie jest też całkiem zakręcony, jeżeli chodzi o swoje korzenie i kraj zamieszkania. Mieszkał przez dwa lata w stanach, chyba tam też mieszka jego ojciec w tej chwili, rodzice jego rozwiedli się.

Tomasz tez żyje, zmienił nick?a ? Ćma? w sumie się nie dziwie?

Została mi jeszcze godzina przerwy, niestety nie dane mi będzie się zdrzemnąć. Właśnie przyjechała grupa 92 Francuzów w wieku 11 i 12 lat. Nie da się tego opisać. Najgorsze, że będą tutaj aż 2 tygodnie.

Jak tylko postanowiłam wyjechać z Chamois Chamois wrócić do Rzymu, zaczęłam znowu marzyć na jawie. To dobrze i źle. Z jednej strony człowiek powinien mieć marzenia, ale przy moim powszechnie znanym lenistwie, najczęściej na marzeniach się kończy. Powrót do Rzymu będzie ode mnie wymagał bardzo ciężkiej pracy. Zmusi mnie najpierw do znalezienia mieszkania, potem do szybkiego znalezienia pracy, Będę też musiała wrócić do szkoły, bo czas najwyższy rozwinąć swoje słownictwo. Oczywiście mieszkanie i praca to coś najtrudniejszego i nawet nie wiem, od czego zacząć. Mama mi radzi, żebym szukała przez Internet i nie zastanawiała się, w jakim mieście. Ja idę trochę na łatwiznę i chcę szukać tylko w Rzymie. Szukanie pracy na odległość to beznadziejna sprawa. Są niby ogłoszenia w Internecie, są elektroniczne wersje gazet. Ale jesteśmy we Włoszech, prędzej czy później będą chcieli się ze mną spotkać. No i zawsze jest to bardziej prędzej niż później. Potem ten pomysł o wprowadzaniu włoskich firm na polski rynek. Odważny i bardzo zaawansowany, ale wymaga poza dużą wiedzą, ogromnej pracy i to w sumie samodzielnej, nie daje pewności, co do efektów a co za tym idzie, można się spotkać np. z niezadowolonym klientem, który postanowi nie płacić za wykonaną pracę. Kurcze, poza tym to praca na własnym. Chodzi mi, że wątpię czy ktoś mnie zatrudni na stałe. To jak zlecenie, praca nad projektem. A takie prace? Są super, ale nie dają stałego dochodu. A na oszczędnościach to ja daleko nie zajadę. Posted by Picasa

Brak komentarzy: